czwartek, 3 grudnia 2020

Myślę sobie...

Jesteśmy w trakcie zdalnego nauczania. Na co dzień weryfikujemy swoje działania, obserwujemy, wyciągamy wnioski. Nasza praca jest każdego dnia obserwowana, poddawana krytyce, oceniana przez osoby, które w szkolnej codzienności nie uczestniczą w lekcjach. W lekcjach online towarzyszą nam rodzice, rodzeństwo, dziadkowie. Bywa, że nasze lekcje są wyświetlane na dużym ekranie w sali lekcyjnej.


Dla nauczycielki edukacji wczesnoszkolnej, obecny stan to źródło inspiracji, przemyśleń, czas radości, zniechęcenia, poczucia mocy oraz też czas zniechęcenia. Jak to w życiu.  Chciałabym jednak, aby moi uczniowie mieli możliwość samodzielnego podejmowania decyzji, samodzielnej pracy, popełniania błędów, uczenia się na porażkach. Nie chcę, aby moi uczniowie byli wyręczani ze swoich działań.
Przecież wrócą do sali lekcyjnej. Staną w sytuacji, gdzie będą wykonywać zadania, które robili podczas zdalnego nauczania. Ponownie będą składać  choinkę origami, ponownie będą się logować na swoje konto, umieszczać prace na padlecie. Powrót do szkoły zweryfikuje umiejętności zdobyte podczas zdalnego nauczania. A nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej stanie przed kolejnym wyzwaniem: uczyć, a nie wyręczać.


środa, 4 listopada 2020

Nauczanka na kwarantannie, czyli jak się nie da, jak się da

Gdy na wiosnę rozpoczęło się „zamknięcie” i zostaliśmy wraz z uczniami uwięzieni w domu, po chwilach niepewności, jak to będzie, zaczęłam działać. Uczyłam wtedy trzecią klasę. Moi uczniowie mieli szkolne emaile. Komunikowaliśmy się już w ten sposób. Wcześniej tworzyliśmy prezentacje w chmurze. Można powiedzieć, że nie bałam się zdalnej edukacji.

Jedyną przeszkodą mogły okazać się możliwości sprzętowe rodziców uczniów. Po przeprowadzeniu ankiety przez szkołę, okazało się, że przeszkoda jest do pokonania. Ta grupa uczniów, która rzeczywiście miała z tym problem została wyposażona przez szkołę (wypożyczenie) w laptopy. Znaleźliśmy też darczyńców, którzy na apel szkoły wsparli nas dodatkowym sprzętem. 

Było, minęło. Daliśmy radę. Kolejny moment niepewności nastąpił po zakończeniu roku szkolnego. To już była mała panika. Przecież od września mam pierwszą klasę! Pojawiło się więc kolejne wyzwanie dla nauczanki. Co zrobię, gdy we wrześniu sytuacja epidemiologiczna pogorszy się i przyjdzie mi prowadzić zdalne nauczanie z pierwszoklasistami?! Nauczycielski urlop” (zwany przez społeczeństwo wakacjami) obfitował w wiele przemyśleń (trudno było się od nich uwolnić) na temat edukacji online z klasą pierwszą szkoły podstawowej. Powoli rodziła się mojej głowie strategia, którą omawiałam z koleżankami-nauczycielkami. Była realizowana od września, wdrażana wspólnie z rodzicami, którzy stanęli na wysokości zadania.

Krok po kroku przygotowywałam się (wspólnie z nauczycielkami klas pierwszych) do ewentualnej kwarantanny:

Poprosiłam administratora o założenie w domenie szkolnej kont dla moich uczniów. Już w sierpniu otrzymałam listę adresów pocztowych. Ponieważ korzystamy jako szkoła z G Suite, założenie kont było działaniem standardowym. 

Do tej pory moi uczniowie samodzielnie uczyli się korzystać z kont na zajęciach komputerowych w klasie trzeciej. Tym razem, w ten proces zostali włączeni rodzice.

Prosiłam rodziców o zalogowanie się na konta dzieci. Przesyłałam w email różne linki, zdania domowe, zachęcając do częstego zaglądania i utrzymywania kontaktu.

Kilkakrotnie, już we wrześniu uczniowie korzystali ze swojego konta, przy wsparciu rodziców.

Utworzyłam grupę kontaktów MOJA KLASA, aby wysyłać wiadomości hurtowo.

W obawie przed kwarantanną, już na początku października, założyłam Hangouts klasowy. Uczniowie mieli za zadanie przyjąć zaproszenie do czatu. Ponieważ już kilkoro dzieci było nieobecnych z powodu choroby lub kwarantanny, na klasowym czacie wrzucałam zdjęcia tego, co robimy na lekcjach.

Założyłam Hangouts indywidualny z uczennicą, która była w szpitalu i mogła na bieżąco uzupełniać swoje braki związane z nieobecnością w szkole.

I nadszedł dla nauczanki czas kwarantanny. Nadszedł czas, kiedy miałam kontakt z osobą zakażoną i stało się. Pomyślałam sobie, że wykorzystam czas domowej niewoli na odpoczynek. Martwił mnie jednak fakt, że moja klasa wychowawcza została w szkole. Nieliczne  klasy były już na kwarantannie.  Moja myśl o odpoczynku trwała krótko. Już w pierwszy dzień kwarantanny otrzymałam od dyrektora zadanie pracy zdalnej z klasą pierwszą! Nie moją wychowawczą klasą, ale klasą pierwszą na kwarantannie, której wychowawca przebywa na L4. Przyjęłam wyzwanie. Ponieważ działamy jednotorowo, wiedziałam, ze rodzice przydzielonej mi klasy otrzymali adresy email dla swoich dzieci. Wystarczył kontakt z rodzicami przez dziennik elektroniczny i po dwóch godzinach byliśmy w kontakcie. W końcu w systemie zdalnego nauczania znalazła się cała szkoła i mogłam spotykać się również z moją klasą wychowawczą.

Czas kwarantanny nauczycielskiej był dla mnie bardzo intensywny. Oprócz prowadzenia lekcji, prowadziłam zajęcia dydaktyczno-wyrównawcze z grupą uczniów oraz zajęcia rewalidacyjne. Przeprowadziłam kilka miniszkoleń w ramach WDN dzieląc się swoim doświadczeniem i umiejętnościami w zakresie TIK. Odbierałam wiadomości od uczniów, pisałam informacje zwrotne. Popołudniami przygotowywałam lekcje na kolejny dzień, aby udostępnić je uczniom. Wzięłam udział w szkoleniu online poznając kolejne narzędzie przydatne w zdalnym nauczaniu.  

Po tygodniu przed komputerem boli kręgosłup, nie miałam sił na ćwiczenia gimnastyczne, które do tej pory regularnie wykonywałam. Brakowało mi treningów rowerowych. Z niecierpliwością czekałam na powrót do szkoły. Nie delektuję się zdalnym nauczaniem, ale chcę pokazać, że się da, że można, nawet z najmłodszymi uczniami.

Po tygodniu nauczycielskiej kwarantanny, jestem bogatsza o nowe doświadczenie i mam garść refleksji, jak to zrobić i kto to ma zrobić:

Dyrektor szkoły powinien zapewnić nauczycielom bezpieczne narzędzie pracy online. I chodzi nie tylko o spotkania online, chodzi też o prowadzenie dokumentacji, współpracę przy tworzeniu dokumentów, komunikację między nauczycielami oraz komunikację wychowawca -klasa, doskonalenie zawodowe, szkolenia online. Takie narzędzia są dostępne, oferta szkoleń w tym zakresie również. 

Dyrektor powinien motywować/zachęcać/wymagać od nauczycieli stosowania w codziennej  pracy zaoferowanych narzędzi. To nie jest wyzwanie na miesiąc, na dwa, na czas kwarantanny. Proces pozyskiwania akceptacji nauczycieli w tym zakresie, pokonywania barier przed TIK jest długotrwały, często pełen buntu, oporu przed nieznanym. Ale małymi krokami do celu.

Dyrektor powinien  znaleźć/odkryć/pozyskać lidera/liderów zainteresowanych TIK i wdrażających je w swojej pracy. Powinien skorzystać z umiejętności TIK-owych nauczycieli, dać im szansę na budowanie sprawnego szkolnego systemu TIK. Nie zniechęcać go do działania. Często jednak obserwuje się trend, że takie działania są blokowane i potencjał nauczycieli nie jest wykorzystywany.

Nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej (i nie tylko) powinien otworzyć się na technologiczne zmiany, korzystać z narzędzi dostępnych online, uczyć się od innych. Nie powinien bać się pytać, dociekać, szukać. Z doświadczenia wiem, że najlepiej uczymy się w małych grupach w ramach WDN. Często są to spontaniczne szkolenia, wynikające z potrzeby chwili, które są bardzo pomocne i usprawniają pracę już następnego dnia.

Nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej powinien być nauczycielem poszukującym, buszującym w sieci internetu w poszukiwaniu narzędzi, rozwiązań, darmowych szkoleń.

Nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej powinien domagać się od swojego dyrektora dostępności narzędzi i stawić czoło wyzwaniom, które  niosą.

Rodzice w obecnej sytuacji powinni być otwarci na propozycję szkoły w zakresie zdalnej edukacji.

Rodzice powinni wspierać swoje dzieci w pierwszym kontakcie z technologią: zapewnić sprzęt, słuchawki, zalogować do email, do czatu klasowego. Z pewnością dzieci szybko opanują te umiejętności i już w klasie trzeciej będą całkowicie samodzielne.

Rodzice powinni współpracować z nauczycielem, być w kontakcie, korzystać z bezpiecznego kanału szkolnego.

Kontakt szkoła – nauczyciel – rodzic - uczeń powinien odbywać się tylko w jednym bezpiecznym kanale. Nie należy mieszać kanałów prywatnych ze służbowymi. 

Szkoła powinna posiadać nie tylko komputery stacjonarne, ale również laptopy, które w sytuacji kryzysowej mogą zostać wypożyczone uczniom lub nauczycielom. Tablety też powinny być w wyposażeniu szkoły.

Oczywiście dostrzegam przeszkody w sprawnym funkcjonowaniu zdalnego nauczania. Nauczyciele podają wiele powodów „na nie”, często są to powody wynikające z tego, że placówka nie zapewniła narzędzia. Wielu TIKowych nauczycieli jest bezradnych w swoich placówkach, ponieważ nie mogą być prorokami we własnym kraju. Są zniechęceni i po prostu odpuszczają. Ich umiejętności i potencjał nie jest wykorzystany w szkole.

Druga grupa nauczycieli to ci, którzy boją się nowych technologii, którzy nie zostali zmotywowani do korzystania z TIK. Boją się wyzwań technologicznych, mówią, że się nie da, bo rodziny nie mają wystarczającego sprzętu, bo nie mają internetu, bo rodziny wielodzietne itp…. Starają się jak mogą, robią to najlepiej jak potrafią, ale są  w tym samotni. Samodzielnie poszukują narzędzi, co sprawia, że uczniowie korzystają z różnych narzędzi, a od rodziców wymaga się logowania do wielu różnych miejsc. Warto, aby ten kanał szkolny był jednolity.

P.S. Na szczęście edukacja klas I - III odbywa się w szkole. Na szczęście każdego dnia mogę wychodzić do pracy. Mam nadzieję, że ten stan będzie trwał jak najdłużej.

środa, 21 października 2020

Tabliczka suchościeralna ...

 ...dobra na wszystko.

Z  pewnością idealnie się sprawdza w edukacji wczesnoszkolnej. Warto wyposażyć się w taką pomoc. Dla uczniów to idealne narzędzie. Pierwsze pisane litery lub cyfry wyglądają ładniej na tabliczce niż w uczniowskim zeszycie. 


Mogą służyć do pierwszych dyktand. Można trenować pisanie liter, łączeń i pierwszych wyrazów. Bez poczucia dyskomfortu, bo coś się nie udało, zawsze można błędny zapis zetrzeć.


Kolejne zastosowanie tabliczek to indywidualne rozwiązywanie zadań matematycznych (rozwijających myślenie) różnymi sposobami. Każdy dziecięcy zapis na wagę złota. Wolność myślenia i zapisu bez ingerencji osoby dorosłej bardzo sprzyja rozwijaniu myślenia matematycznego. 


Tabliczki bardzo dobrze sprawdzają się też podczas edukacji zdalnej. Uczniowie mogą trenować pisanie, rozwiązywać zadania i przedstawiać nauczycielowi rozwiązanie.








sobota, 17 października 2020

Genialne narzędzie

Nauczycielki edukacji wczesnoszkolnej to bardzo kreatywne osoby. Ciągle się uczą narzędzi TIK, tworzą bardzo pomocne materiały online i dzielą się nimi. Poniższa prezentacja pani Edyty Jurys jest niezwykle cenna, bo zawiera materiał do pracy nad głoską i sylabą na materiale obrazkowym. Zawiera ćwiczenia do elementarnej nauki czytania. Narzędzie nadaje się do samodzielnej pracy pierwszoklasisty. 


piątek, 16 października 2020

Pozwólmy dzieciom myśleć!

 Edukacja zdalna ma swoje zalety. Nauczyciel ma okazję wyjść z edukacją poza podręcznik, ćwiczenia i dostępne w klasie narzędzia. Może stać się twórcą, uważnym obserwatorem samodzielnej edukacji uczniów. 

Uczniowskie zapisy matematyczne zawsze mnie zaciekawiają i zachwycają. Wystarczy:

  • nie narzucać jednego sposobu rozwiązania
  • dać dzieciom wolność w działaniu
  • zaoferować działania zmuszające do myślenia i możliwe do wykonania samodzielnie.
Lubię to!







środa, 24 czerwca 2020

Czerwiec w szkole

Marzy mi się taki czerwiec w szkole, kiedy nie będę musiała myśleć o tym, czy zdarzę z materiałem, z realizacją programu, wypełnieniem ćwiczeń (choć to najmniej ważne).
Marzy mi się czerwiec, który nazwałabym wolnym. Wolnym od podręczników, ćwiczeń, tematów.
Marzy mi się czerwiec, kiedy uczniowie będą uczyć się w działaniu, dotykać różnych dziedzin, narzędzi i sprawdzać, jak radzą sobie z różnymi zadaniami, konfrontować zdobyte umiejętności.
A do spełnienia marzeń, jak się okazuje z każdym rokiem coraz bliżej. Czas kwarantanny dał okazję do tworzenia takiej własnie edukacji.
Dziś usłyszałam od ucznia, że  "dziwne te zadania". Bo nie dały się przypisać, ani do matematyki, ani do języka polskiego. I wtedy pomyślałam, że właśnie o taką edukację mi chodzi. Wbrew pozorom, edukacja online stworzyła  takie możliwości. Dzisiejsza lekcja sprawiła mi dużo radości, bo pracując z grupą uczniów w MEET, miałam okazję zobaczyć, jak samodzielnie potrafią pracować z mapami google, poszukiwać informacji w sieci. Miałam okazję zdiagnozować ich umiejętności matematyczne i językowe, stwierdzić, że coś jeszcze jest do utrwalenia lub przypomnienia.
Warto było ukryć pod każdą literką wyrazu WAKACJE, jakieś dziwne zadanie.